piątek, 9 września 2011

rozkrętka

na razie daje rade
jest w miare ok w nowym zyciu i postanowieniach.
Jednak czasem nie potrafie uniknąć starych schematów myslowych...
życie echh zawsze cień przeszłosci będzie za mną łaził czy jak ?

poniedziałek, 5 września 2011

staż

btć dobrym w tym co sie robi i robić to co się lubi- założenie na ten rok :)
mam nadzieje,ze wyjdzie, bo to nie jest jedna rzecz a kilka, które chciałabym tak uciagnąć :)

"Now when I talk to God, I think he'll understand
He says stick by me and I'll be your guiding hand
Don't ask me what I think of you
I might not give the answer that you want me to" ;)

wtorek, 30 sierpnia 2011

mots mots mots

mozna powiedzieć milion słów; człowieka i tak sie poznaje po tym co robi a nie co mówi.
To słowa powinny być dodatkiem do czynów, niestety czesto jest na odwrót..

środa, 17 sierpnia 2011

new life new path

no to zobaczymy czy to co wzięłam na sibie zdołam utrzymać i i sie nie załamać, ze świadomością, że staż w jednej świetlicy mam roczny ( oczywiscie,że niepłatny, przy kierunku jaki studiuje powinnam sie jeszcze cieszyć,że to ja za niego niepłace...co za kraj....:/), prace mgr będę pisać weekendami, pracy poszukam we wrzesniu, jak tylko zakończe sprawe praktyk i egzaminu, który zawaliłam; w międzyczasie chce jeszcze zacząć wspinaczkę i też w tym roku, nic sie nie stanie jak to sie przesunie,ale po pol roku bezczynności, w której jedyne co robiłam to rehabilitacja nogi nie dziwi mnie moja postawa, z drugiej strony nie wiem zy udźwigne-ale co tam :) to tylko rok- dam rade w końcu :)
Najpierw jednak jade nad morze- bo mimo wszystko nie wypoczęlam po tym pol roku, a czeka mnie jeszcze zabieg wyciagania gwoździa z nogi :) [jupijajej!! :)] i zobaczymy co sie nad tym morzem urodzi :)

piątek, 5 sierpnia 2011

if i only could...

make deal with God.
Come on darling let me steal this moment from you now, come on baby come on darling letś exchange the experience ;)

jeszcze w domu i z całkiem miła perpsektywą kradzieży czyjegoś czasu :)

środa, 3 sierpnia 2011

fear

a zatem, boje sie jak diabli- pakuje plecak i ruszam sama w dzikie rejony polskiego morza...
mam nadzieje,ze w ciągu kilku tygodniu przeprowadze badania do pracy magisterskiej...
boje sie bo nei wiem czy sie wszystko uda, czy ja sie polapie, czy komunikacja nie zawiedzie, tymbardziej,ze nie chce siedzieć w jednym miejscu (ba! nawet nie moge!) i to sie wszystko wiąże z takim jakims lękiem,że nie dam rady,że sie pogubie, że to bedzie jedna wielka frustracja :/

"I'm psychopatic, psychosomatic, belive everything you've heard abut me!" fuckin' fear :/