Cały rok jak nie pisałam a więc: zmieniłam pracę na taką w Polsce- męczące jest myślenie o wyjeździe i nie bardzo posiadanie opcji wyjazdu bo: .... dziecko jeszcze małe, może tu się uda, może jakoś będzie lepiej, tam sobie nie poradzę sama, bo.... i tutaj milion rzeczy bo i ciągnących się za bo.
Ostatnio przezywam kryzys edukacyjny - tzn po 20 latach nauki zaproponowano mi najniższą krajową... w sumie najpierw się roześmiałam potem rozpłakałam a potem była zła i stwierdziłam, że jednak wyjadę... na razie siedzę w kraju i sytuacja się nie zmienia co dołuje stokrotnie bo człowiek koło 30 czuje, że nic lepszego nie ugra już... zero perspektyw... :( nie wiem co dalej ze swoim życiem.
Do tego wybrałam pogrzany zawód- tzn. psycholodzy zawsze pracują z ludźmi z uszczerbkami iii teges... jak się okazuje to prawda i to najprawdziwsza prawda z prawd- ludzie są poje...ani i irracjonalni i w ogóle już nie chce z nimi pracować :/ za bardzo się przejmuje tym wszystkim - chce się przekwalifikować na murarza! i mieć odpowiedzialność za dobre postawienie ścian ludziom i zarabiać 3 razy tyle ile zarabiam po 20 latach nauki.... i nie użerać się z debilami.
Nie wiem...echh nic już nie wiem i od trzech lat stoję w miejscu...