naprawde nie wiem jak samotni rodzice dają rade sami... ja jestem na wyczerpaniu - chce żeby to.ś mi zabrał młodego na tydzień i chce odpocząć od codziennego wstawania o 6 rano zajmowania się w nocy, bigania za nim bo opiera sie o szafke i może upaść - naprawde chce troche wolnegood tgo, ze własnie skończyłam prasować i prac a trzeba już od nowa tylko nie wiadomo gdzie to wywieszać bo za oknem wisi trzecie moje pranie... od myslenia co na obiad na kiedy ugotować... a do tego jeszce dziś w nocy malestwo bolał brzuszek więc miedzy 2-4 lulałam na rękach 11 kg dziecka a od 7 wstałam z nim i padam na ryj a w sumie mam jeszcze dom do ogarnięcia i nie wiem jak pojade do pracy żeby pracować... ponadto właśnie sie dowiedziałam, że te 30h nadgodzin które wypracowalam mam niepłatne - za to mam do odebrania co mnie srednio cieszy,
ja jestem niewyspana to nie mam cierpliwości choc sie staram jednak mam ochote drzeć sie wniebogłosy drzeć kopać i bić, jednak zamiast tego sie uśmiecham do dziecka i zaciskam zęby... nie wiem jak wytrzymam w ten sposób kolejne kilkanascie lat i nic nie zrobie sobie albo jemu... naprawde nei wiem jak samotni rodzice dają rade bez pomocy i mają "miejsce" na humory dziecka