sobota, 15 marca 2014

cierpliwość

kcham moje dziecko ale są dni kiedy zastanawiam sie jak to jest, ze gatunek ludzki przetrwał z trym swoim rozdartyym ryjem...
KUPIE KILKA TON CIERPLIWOSCI... KILKA KG SNU I DOBREGO SAMOPOCZUCIA..... cena nie gra roli.. tylko dajcie mi troche cierpliwości bo jak jeszcze raz usłysze tego ryjca to chyba przestane ręczyć a siebie! wrrrrrrrrrrrrr

piątek, 7 marca 2014

ćma - napisałam dawno temu - wciąż aktualne



„Jakim cudem tu jesteśmy, jak mogliśmy się spotkać tutaj dzisiaj, jeżeli nie przez prostą grę złudzeń, reguł przyjętych i uznanych, talia kart w rękach obłąkanego…”
J. Cortazar „Gra w klasy ”

Talia kart w rękach obłąkanego…coś mi się odbiło echem, gdy wziąłeś karty i zacząłeś je tasować.
Klap
Klap
Klap
Spadały kolejne karty a my siedzieliśmy gdzieś pomiędzy kolejnym dzwonkiem, dama z królem, dama z jopkiem, gdzieś pomiędzy winem i sercem zaplątani. Talia kart…
Tas
Tas
Tas
Pomiędzy figurami plączą się kolejne numery, a ja widzę tylko krzyże…
I ta ćma, latająca wokoło żarówki. Szczerze mówiąc miałam ochotę zacząć czymś w nią rzucać i krzyczeć, krzyczeć w głos i biegać tak bezładnie jak ta ćma.
Przetasowanie kart- as kier z dwójką wino. Spotkali się gdzieś w środku pomiędzy sercami.
A ja jak zahipnotyzowana mam ochotę patrzeć na tą ćmę.
Ćma… -dziecię nocy. Pozornie bezładny lot zmieniający się w spiralę dążenia ku światłu, nie jest on taki chaotyczny jakby się mogło wydawać. Gdzieś mi się kołacze w głowie, że ona zawsze ma światło po lewej…? Po prawej…? Nie, nie po lewej ! tak po lewej stronie. Ale to tak trudno sobie przypomnieć lawirując pomiędzy tymi dźwiękami kart. Tymi wżynającymi się w umysł ostrymi dźwiękami, brzmiącymi jak wyrok dla tych którzy nie będą mieli dziś szczęścia.

A Ty Mówisz- „ Bo widzisz, my, oni tamci, nie mamy przeciw czemu się buntować. Prawda jest taka, że nie mamy o co walczyć, do czego dążyć….”
dalej cie nie słucham i tylko skwapliwie przytakuję głową.

Widzę to oczyma wyobraźni, to o czym tak mówisz: Dziewczyna przebiegająca na czerwonym świetle, gnająca dokądś; facet z długimi włosami i naszywkami na zielonej torbie uważający, że w ten sposób uchroni świat od gniewu, który wynosimy z domu. Jezus gnijący na krzyżu, z którego ran wycieka czarna krew, wypadek samochodowy ze śmiertelnymi ofiarami, gwałt na siedmioletniej dziewczynce….wszystko to budzi te same emocje co ćma kręcąca się wokoło płomienia, tasowana talia kart- wszystko jest dozwolone, bo zgubiliśmy się w tym gdzieś, zeszliśmy z właściwej ścieżki. Wszystko to jest takie bezpłciowe bez twarzy, bez wyrazu.

Ale ja czuje się bezpiecznie patrząc na ciebie i wdając się w pseudofilozoficzną dyskusję o bezsensie buntu w tych czasach.
I mam ochotę wyjść z tego pokoju- wstać i zobaczyć tych ludzi, uciec zanim zabiję tę ćmę za to przeciwieństwo! Za to, że ona potrafi spalać się w swoim pożądaniu…

spotkanie z W.

https://www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY

ale to była miłość i to jest ból który ciagle pamiętam...


"W miarę upływu czasu będę czuł coraz mniej, wspominał coraz więcej, ale czymże jest wspomnienie, jeśli nie językiem uczuć, słownikiem twarzy i dni, i zapachów, które powtarzają się jak czasowniki i przymiotniki w przemówieniu, ukradkiem przemykając się poza samą rzecz, aż do czystej teraźniejszości"
Julio Cortazar "gra w  klasy"