“All that we are is the result of what we have thought. The mind is everything. What we think we become.”
niedziela, 10 lipca 2011
...the mute
a wiec miała byc wycieczka,ale skoro samochód pokazał nam...kontrolkę, to stwierdzilismy,ze idziemy na piechotę na pkp do innego miasta (było jeszcze 1,5h do pociągu i 6km do przejścia), miła polna droga, ciepły dzień, piękna polska wieś rodem z okładek prlowskich czasopism...świerszcze, góry w oddali,las, pola i kolega...- gada, gada, gada, gada, czasem marze o tym,żeby poznać jakąś niemowę- dziś własnie mi to uświadomił,że idąc pieszo, mając tak piękne widoki przed oczyma, nie chce mi sie słuchać o niczym- chce iść w ciszy- CISZY przerwanej co najwyżej cykaniem świerszczy czy śpiewem slowika, nie chce mi sie mówić (m.in dlatego,ze sie poce i oszczedzam siły i płyny) tylko PODZIWIAC. Tutja niestety równowaga jest zachwiana, czasem anegdotka dotyczaca właśnie robionej rzeczy, odnosząca się do sytuacji (i tak dalej dalej dalej...) jest męcząca szczególnie gdy nie pomagają żadne protesty. I tak uslysze to co mam usłyszeć, nawet jesli wcale nie chce mi się słuchać... czasem cisza jest pożądana,ale niestety niedostępna i słyszy sie tylko komentarze o jeżynach rosnących przy drodze i każdej chmurce-po co mi opis? przecież widze!!. Brakowało mi jednak kogoś cichego- nagle zatęskniłam za kimś kto mówi mniej a wygląda bardziej tajemniczo i jedyne co moge w nim czytać to wyraz oczu-jest to o niebo bardziej pociagające zachowanie niż takie wyjasnianie wszystkiego...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O ironio losu (przyszła) pani psycholog zbyt miękka by zamknąć natręta. Gdzie powędrowała asertywności?
OdpowiedzUsuńza bardzo go lubie, poza tym jakby to ująć, facet nie do przegadania nawet pomimo komunikatów wprost, asertywności i chamskiego przerywania wiem bo próbowałam;) ale lubie go dalej ;)
OdpowiedzUsuń